Ełk, ( od do )
wiatr: , wilgotność:
Zapytaliśmy… Agnieszkę Pasko, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego dla Młodzieży Centrum Edukacji Mundurowej w Ełku
Nasza rozmowa

Agnieszka Pasko ( na zdjęciu w środku): Szkoła została uznana za jedną z elitarnych 50 szkół certyfikowanych i tym samym Ministerstwo Obrony Narodowej wprowadza dla nas inny, nowy rodzaj umundurowania odróżniający szkoły certyfikowane od pozostałych.

 

– Powszechnie funkcjonuje skrót nazwy szkoły, czyli Centrum Edukacji Mundurowej. W pełnym brzmieniu pojawia się liceum ogólnokształcące. Takie połączenie daje wyobrażenie szkoły z elementami zabawy w wojsko. Jak to wygląda w rzeczywistości?
– Przede wszystkim: My nie bawimy się w wojsko. Nasi uczniowie przechodzą konkretne szkolenie przygotowujące do pracy w służbach mundurowych. Poznają ich porządek. Absolwenci mogą kontynuować karierę wojskową, lub zaprzestać na statucie rezerwisty, bo taki otrzymują po ukończeniu naszej szkoły. Jesteśmy miejscem, w którym szkolenie wojskowe spotyka się z edukacją. Nasze zadanie to połączenie obu tych dziedzin. Przygotować młodzież do specyfiki służby w wojsku, policji, czy straży pożarnej, a jednocześnie zapewnić naszym uczniom pełne przygotowanie do egzaminu maturalnego. To oznacza, że oprócz zajęć dotyczących szkolenia wojskowego, musimy wypełnić obowiązki stawiane nam przepisami oświatowymi. Dzisiaj żołnierz musi być osobą wykształconą. Oczekuje się od niego, że w momencie przystąpienia do służby wykaże się odpowiednim poziomem wykształcenia, co najmniej średniego z maturą.

 

– Tu przychodzi mi na myśl kolejne „wydawać by się mogło, że…”. No właśnie: Wydawać by się mogło, że do tego typu szkoły przychodzą absolwenci gimnazjów, którzy nie znaleźli dla siebie miejsca w „typowej” szkole publicznej. Mam tu na myśli głównie młodzież, która z różnych powodów nie przykłada się do pracy nad zdobywaniem wiedzy. Tymczasem odnoszę wrażenie, że jest zupełnie inaczej. Ta szkoła nie wygląda mi na miejsce dla przysłowiowego „lenia”.
– Bo takim miejsce nie jest. Tu w pracę nad sobą, w zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności, trzeba włożyć wielokrotnie więcej wysiłku, niż w powszechnie znanym liceum, czy technikum. Jak już wspomniałam, nasi uczniowie, obok wiedzy obligatoryjnej dla liceum ogólnokształcącego, przechodzą dodatkowe szkolenia. Często poświęcają na to całe dnie. Do popołudnia biorą udział w typowych zajęciach lekcyjnych. Popołudnia to zajęcia pozalekcyjne, a wieczorem organizują sobie np. wspólne treningi, dla budowania formy fizycznej. Taki rozkład zajęć wymaga wiele wysiłku i samodyscypliny. Do nas nie przychodzą przysłowiowe lenie. Tu trafiają młodzi ludzie z pasją do pracy nad sobą.

 

– Elementem, jaki już na pierwszy rzut oka odróżnia CEM od innych szkół, są mundury. A jakich różnic nie widać w pierwszym kontakcie?
– W naszym liceum młodzież podzielona jest nie na klasy, a na oddziały. Nie mamy przewodniczącego klasy, a dowódcę oddziału. Ta funkcja nie jest przypisana do konkretnej osoby na cały rok szkolny. Jest rotacyjna. Każdy uczeń ma okazję sprawdzić się w tej roli i poznać specyfikę pracy dowodzącego grupą. Dużą wagę przykładamy do przestrzegania zasad zawartych w Regulaminie. Tego wymagamy bezwzględnie nie tylko od uczniów, ale również od kadry. Bo tylko sumiennym przestrzeganiem tych samych zasad możemy zdobyć uznanie, szacunek i autorytet wśród uczniów. To też są elementy, na które kładziemy nacisk w pracy z młodzieżą. Autorytet, jako kadra, budujemy sami. Nauczyciele w jednej grupie z uczniami biorą udział np. w szkoleniu ze strzelania, czy też zajęciach w terenie. Przy czym nie mają nauczycielskiego immunitetu. Wykonują te same czynności, co ich uczniowie. To ich integruje, jako grupę i buduje więzi często niespotykane w standardowej szkole ponadgimnazjalnej. Kolejna różnica to forma prowadzenia zajęć objętych obligatoryjnym programem nauczania w liceum ogólnokształcącym. Zajęć mamy dużo, a roku szkolnego wydłużyć nie możemy. Zdarza się więc, że treści zawarte w ramach przedmiotów edukacyjnych łączymy ze szkoleniem praktycznym. I tak np. geografii młodzież z naszej szkoły uczy się przy okazji zajęć terenowych. Nad moim biurkiem wiszą szable, a na nich wybite są trzy wyrazy: Bóg, Honor, Ojczyzna. Dla nas nie są to „tylko” słowa. Na nich opieramy nie tylko program nauczania, ale również relacje między nami. To kolejna rzecz, która odróżnia nas od innych szkół.

 

– W wielu amerykańskich filmach do szkół mundurowych wysyłani są młodzi ludzie, z których wychowaniem rodzice sobie nie radzą. Czasem w ramach kary, a czasem jako formę nauki samodzielności. Jak to wygląda tutaj?
– Na pewno jest to miejsce, w którym młody człowiek nauczy się dyscypliny, przestrzegania określonych zasad, dostosowania się do panujących warunków i wzajemnego szacunku. Na pewno też nauczy się samodzielności. To nie przypadek, że nasi uczniowie dostają tylko jeden mundur, w którym przychodzą na zajęcia. Sami muszą dbać o to, by rano był czysty i schludny nawet, jeśli po południu poprzedniego dnia musieli taplać się w błocie na szkoleniu terenowym. Dajemy im do dyspozycji pralkę, ale obsłużyć ją muszą już sami. We własnym zakresie muszą też walczyć z urwanymi guzikami, czy rozdarciami.

 

– Szkoła ma certyfikat Ministerstwa Obrony Narodowej. Czym jest ten dokument?
– Ministerstwo Obrony Narodowej certyfikowało 54 szkoły w całej Polsce. Ubiegać się o niego mogła każda placówka, która ma chociaż jedną klasę mundurową. Z tego, co mi wiadomo, w całej Polsce takie klasy ma ponad 500 placówek. Wśród nich tylko kilkanaście prowadzi wyłącznie klasy mundurowe. Jedną z nich jest nasza szkoła. Ubiegając się o certyfikat, musieliśmy wykazać się m.in. odpowiednią specyfiką naszej pracy, kadrą i programem nauczania. Dodatkowym kryterium była gotowość poddania się weryfikacji danych wskazanych we wniosku. Sam certyfikat wiąże się zarówno z uprawnieniami i przywilejami, jak i obowiązkami. Przywilejem jest, że nasi absolwenci mają dodatkowe punkty przy rekrutacji na studia oficerskie. Mają też możliwość złożenia przysięgi wojskowej. W trakcie nauki w naszej szkole odbywają skrócony program służby przygotowawczej i mają możliwość zdobycia dodatkowych uprawnień. Szkolą się pod okiem nie tylko instruktorów ze szkoły, ale również z jednostek wojskowych, które wspierają takie szkoły. Natomiast obowiązkiem narzuconym nam przez certyfikat jest realizacja określonego programu szkolenia. Osobiście nie traktowałabym tego, jak obwiązek. Certyfikowany program szkolenia „Edukacja wojskowa”, bo tak nazywa się blok nauczania, który objął II i III klasę, dał nam możliwość zarówno usystematyzowania, jak i zweryfikowania naszych działań. Wcześniej robiliśmy to trochę po omacku. Ocenialiśmy nasz własny, autorski program, a to nie było obiektywne. Teraz mamy solidne wsparcie i wskazówki. Jesteśmy świeżo po wizytacji przedstawiciela Biura Do Spraw Pro obronnych z Ministerstwa Obrony Narodowej. Nie było zastrzeżeń i problemów. Cieszymy się, ze tak fantastycznie nas odebrano. Przy okazji dostaliśmy wiele wskazówek, co jeszcze możemy zrobić i czym warto się zainteresować. M.in. jak układać zajęcia pozaszkolne, by młodzież mogła rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Oni inwestują w siebie, w swój rozwój. To musi im się opłacać. A my ich motywujemy do pracy. Inną korzyścią, jaką niesie ze sobą certyfikat, jest pomoc dydaktyczna. Otrzymaliśmy bardzo wysoką dotację rzędu 120 tys. zł na wyposażenie szkoły. Mam tu na myśli pomoce potrzebne do szkoleń w zakresie edukacji wojskowej: hełmy, kamizelki, broń szkoleniowa, makiety. Są to pomoce dla nas niezbędne, a na ich zakup nie mogliśmy sobie pozwolić z dotacji od Ministerstwa Edukacji Narodowej, ponieważ nie są one typowe dla edukacji ogólnokształcącej.

 

– A jeśli w trakcie nauki ktoś stwierdzi, że służba mundurowa jednak nie jest tym, z czym chciałby wiązać swoją przyszłość, ma szansę odnalezienia się w cywilnej rzeczywistości?
– Naszych uczniów przygotowujemy nie tylko do pracy związanej z mundurem, ale również na rynku cywilnym, np. w cywilnych służbach i formacjach bezpieczeństwa publicznego, m.in.: saper cywilny, ochrona mienia i osób, straż graniczna, miejska, leśna, służba więzienna, celna, czy też organizacje pozarządowe związane m.in. z odzyskiwaniem ofiar handlu ludźmi, agencje detektywistyczne, centra zarządzania kryzysowego, służba więzienna. Naszym najlepszym absolwentom dajemy gwarancję zatrudnienia. O niektórych z nich pracodawcy upominają się zanim jeszcze ci opuszczą mury szkoły.

8 odpowiedzi na “Zapytaliśmy… Agnieszkę Pasko, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego dla Młodzieży Centrum Edukacji Mundurowej w Ełku”

  1. Rodzic napisał(a):

    Jestem rodzicem jednego z uczniøw.pierdu pierdu

  2. jan1957 napisał(a):

    TO PONIŻENIE MUNDURU TO SĄ KAPUSIE LEŚNI

  3. jan11111 napisał(a):

    PONIZENIE MUNDURU WSTYD

  4. jan11111 napisał(a):

    A ja myslałam ze moja corka jest w normalnej szkole,a to PIS to zdrajcy wstyd

  5. Rodzic napisał(a):

    Wszystko zweryfikuje matura pierwszego rocznika!

  6. Rodzic napisał(a):

    Będzie bolało

  7. Rodzic napisał(a):

    Rodzic niech się przedstawi z nazwiska, więcej odwagi cywilnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

84 − 82 =

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

26 − 16 =

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Abel

    Zdjęcia jakieś nie z tej manify .było ich tak d ...

  • Kolejne ełckie podwórka zmienią swój wizerunek: Gość

    Tyle lat jest bałagan na podwórku przy ul.Chopin ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Paranoja!

    Komuchy "walczą", by nie było jak za komuny..... ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Jarek

    Ta zdwojona siła, to raptem kilka starych zdziwac ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Popieram PiS

    PiS to jest potęgą! ...

  • Prawa autorskie © dm.elk.pl 2015