Ełk, ( od do )
wiatr: , wilgotność:
Zapytaliśmy… Anetę Makowską, kierownik Centrum Integracji Społecznej AlterCIS
Nasza rozmowa

Aneta Makowska: Mamy na swoim koncie kilkadziesiąt osób, które przychodząc do nas zupełnie
w siebie nie wierzyły, a dzisiaj nie wyobrażają sobie, jak mogły żyć przed powrotem do pracy. Dla wielu z nich był to początek nowego życia.

 

– Ruszacie z nowym projektem. Na czym będzie on polegał?
– Projekt zatytułowaliśmy „Otwórz się na zmiany z AlterCIS”. AlerCIS to Centrum Integracji Społecznej prowadzone przez Stowarzyszenie „Adelfi”. Projekt realizujemy w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych – to specjalnie wyodrębnione pieniądze unijne na rozwój Miasta Ełku i Gminy Ełk. Są tam środki na włączenie społeczne, czyli na pomoc osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym lub już wykluczone społecznie i my po te środki sięgnęliśmy. Na to, by takie osoby wspierać, dostaliśmy milion złotych. Przez dwa lata skorzysta z tego grupa 55 mieszkańców miasta Ełk i gminy Ełk. W partnerstwie z Powiatowym Urzędem Pracy, Miejskim i Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej będziemy pracować indywidualnie z każdym z uczestników projektu. Każdy z nich skorzysta z wykwalifikowanej kadry i ze zróżnicowanego doradztwa. Do swojej dyspozycji uczestnicy projektu będą mieli psychologa, doradcę zawodowego, trenera pracy i specjalistę do spraw aktywizacji społeczno-zawodowej, czyli osobę, która będzie pośrednikiem między uczestnikiem, a pracodawcą i postara się znaleźć dla nich jak najlepsze miejsce pracy.

 

– Milion złotych na projekt dotyczący wydaje się sporą kwotą.
– Tak, ale w przypadku działań trwających dwa lata, obejmujących grupę 55 osób i kilkuosobowy zespół specjalistów, którzy zajmują się pracą nad zmianą postawy każdego z uczestników, przestaje sprawiać takie wrażenie. Do udziału w projekcie nie zapraszamy osób, które problem ze znalezieniem zatrudnienia mają od kilku tygodni, czy miesięcy. Skupiamy się na osobach, które z tym problem żyją już od kilku lat. To, że bez zatrudnienia pozostają przez tak długi okres czasu wynika z różnych powodów. Czasem jest to sytuacja życiowa, rodzinna, czasem bywają to osoby uzależnione np. od alkoholu, a innym razem osoby zajmujące się chorymi rodzicami. Człowiek, który przez wiele lat nie ma kontaktu z rynkiem pracy, najpierw musi uwierzyć w siebie, a dopiero potem podjąć zatrudnienie. Najpierw w ramach praktyk, czyli kilku godzin dziennie spędzonych u pracodawcy. To czas na to, by zobaczyć, jak praca wygląda, nabrania nawyku np. porannego wstawania. Trwa to kilka miesięcy. Po tym czasie proponujemy podjęcie pracy. Zdarza się, że z taką inicjatywą wychodzi sam pracodawca. Każdy z uczestników projektu będzie miał na to 12 miesięcy. Przewidzieliśmy dwa nabory na rok 2017 i rok 2018, pierwszy na 30 osób, a drugi na 25. Z każdego naboru utworzymy po dwie grupy szkoleniowe. W skład jednej z nich wejdą mieszkańcy Ełku, a drugiej mieszkańcy gminy Ełk.

 

– Wspomniane zostało, że grupą, do których chcecie dotrzeć z projektem, są długotrwale bezrobotni. Są wśród nich osoby, na których szczególnie wam zależy?
– Chcemy dotrzeć do osób, które w Powiatowym Urzędzie Pracy zarejestrowane są jako bezrobotni w trzecim profilu, czyli osoby najbardziej oddalone od rynku pracy. Do rejestru ełckiego urzędu wpisanych jest około 2300 takich osób. Chcemy im pomóc w nabraniu odwagi do wzięcia życia w swoje ręce.

 

– Są w tej grupie osoby, które nie podejmują zatrudnienia, bo do życia wystarczy im pomoc socjalna i przyznawane im świadczenia?
– Spodziewamy się osób, które na wejściu powiedzą nam, że różnego rodzaju zasiłki mają tak wysokie i pomoc typu dofinansowanie do mieszkania, dożywianie dzieci, alimenty i 500+, że podjęcie pracy im się nie kalkuluje. Zawsze jednak mamy argument, że dzisiaj np. 500+ jest, są alimenty, ale za jakiś czas dzieci dorosną i trzeba będzie jakoś egzystować za kilkaset złotych. Bo co wtedy taka osoba bez doświadczenia, wykształcenia, beż żadnych umiejętności ze sobą zrobi? Trzeba w siebie inwestować i skorzystać z tych kilku miesięcy. Nauczyć się czegoś, zdobyć jakiś fach i przede wszystkim pobyć wśród innych ludzi. To wzmacnia poczucie własnej wartości. Ludzie zaczynają wychodzić z domu, spotykają się z innymi osobami i widzą, że wśród nich są tacy, którzy już wcześniej zaczęli kierować swoim życiem i wiele rzeczy im się udało. Tego właśnie chcemy ich nauczyć. Pokazać, że ich życie nie zależy od kogoś innego, tylko od nich samych. Trzeba to tylko zaplanować i zacząć więcej wymagać od siebie.

 

– Mówiąc o grupie osób długotrwale pozostających bez kontaktu z rynkiem pracy: Częściej są to kobiety, czy mężczyźni? I czy można wyróżnić tu jakąś grupę wiekową?
– Częściej bez pracy pozostają kobiety. One mają największe problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Założyliśmy więc, że do udziału w projekcie przyjmiemy ich 40. Chcemy też, by w skali całego projektu, z naszych działań skorzystało 5 osób niepełnosprawnych, szczególnie z niepełnosprawnością w stopniu znacznym i intelektualną. Pracodawcy nie zawsze mają miejsce pracy przystosowane do potrzeb takich osób, a co za tym idzie – takie osoby mają ogromne trudności ze znalezieniem zatrudnienia. Chcemy pomóc osobom, którym najtrudniej pomóc i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by utrzymały się one na rynku pracy jak najdłużej.

 

– Według jakiego klucza będą wybierani uczestnicy projektu?
– Klucz będzie bardzo prosty. Założyliśmy, że uczestnikami projektu zostaną osoby długotrwale bezrobotne z trzeciego profilu. Będą to osoby, które mają największe trudności z odnalezieniem się na rynku pracy. Będą to np. osoby uzależnione od alkoholu, narkotyków po zakończonej terapii. Mogą to być osoby bezdomne i takie, które doświadczyły już wielokrotnego wykluczenia. Właśnie te osoby chcemy zaktywizować.

 

– Często mówi się o takich osobach, że są stracone dla rynku pracy. Projekt idzie na przekór tej opinii.
– My nie chcemy tak o nich myśleć. Wydaje nam się, że wśród osób, o których zwykło się mówić, że już nic nie wniosą i nie ma dla nich szans, są perły które można wyłowić. Wystarczy im trochę pomóc, a znowu zaczną funkcjonować. To jest element misji naszego stowarzyszenia i Centrum Integracji Społecznej AlterCIS.

 

– Osoby długotrwale bezrobotne bez zatrudnienia pozostają często przez wiele lat. Możliwe jest przywrócenie ich na rynek pracy w ciągu zaledwie kilku miesięcy?
– Tak i naszym marzeniem jest usłyszeć po roku od uczestników projektu: „Było fajnie, ale ja już nie potrzebuję waszej pomocy, nie wiem, jak mogłem żyć wcześniej”. Projekt narzuca nam minimum rok pracy systemowej z każdą z osób biorących w nim udział, ale dla niektórych z nich wystarczy kilka miesięcy. Wiele osób bardzo szybko łapie przysłowiowego bakcyla i zaczyna odnajdywać w nowej rzeczywistości na tyle, że nie chcą tego ciągu przerywać. Ale zdarzają się też osoby, dla których rok pracy z nią to za mało i tego też się spodziewamy. Zachęcamy do podjęcia wyzwania, jakim jest przyjście do nas. To będzie pierwszy sukces – wyjście z domu i nabranie odwagi, by się przyjść do nas, na ul. Małeckich 3 lok. 16. Są osoby, które decydują się na to całymi miesiącami, więc będzie to naprawdę dużym krokiem do przodu. Kolejny duży krok to udział w projekcie. Trzeba przyjść w konkretnych godzinach, spotkać się ze specjalistą i uświadomić sobie rzeczy, z którymi jest nam niewygodnie. Projekt zakłada na początek działania wzmacniające uczestników. Na tym etapie będzie z nimi pracował psycholog i doradca. Ich zadanie to wyłowienie najważniejszych umiejętności uczestnika i jego kompetencji. Sami uczestnicy w tym czasie dotrą do momentu, w którym będą w stanie znaleźć w sobie 5 dobrych rzeczy. Tu warto podkreślić, że na starcie takie osoby bardzo często nie są w stanie powiedzieć o sobie nic dobrego, nie dostrzegają w sobie ani jednej pozytywnej rzeczy. Będziemy pracować nad wzmocnieniem ich postawy. Zaczną przebywać wśród innych osób, oswoją się z kadrą, innymi uczestnikami i poczują się na tyle pewnie, by zaproponować im praktykę zawodową. Ta odbywać się będzie przez 6 godzin dziennie, najczęściej pod okiem instruktora, który w razie potrzeby zwróci uwagę i pokaże, jak daną czynność wykonać właściwie. To nie będzie nagłe wrzucenie człowieka w realia rynku pracy. Uczestnicy projektu będą wchodzili w niego stopniowo, małymi krokami. Widzimy, jak stresujący jest dla nich pierwszy dzień i jak bardzo to przeżywają. Widzimy ich obawy, by spojrzeć w oczy rozmówcy, a po kilku miesiącach okazuje się, że to wygadana osoba, pewna siebie, która nie ma problemu nawiązać z nami kontakt. Wszystko jest możliwe. Trzeba tylko pamiętać, że jest to proces, którego efekty zależą od motywacji danej osoby i jej otwartości na współpracę.

 

– Projekt nie jest nowością w działalności Centrum Integracji Społecznej AlterCIS?
– Nie, jest uzupełnieniem działań, które towarzyszą nam od początku naszego funkcjonowania, a niedawno obchodziliśmy 5-lecie. Teraz dostaliśmy większe środki i możliwości, by wspierać osoby długotrwale bezrobotne umożliwiając im większy dostęp do terapeutów, doradców i szkoleń. Być może zawiąże się jakaś grupa wsparcia. Zdarzają się osoby, które w pierwszych rozmowach z nami twierdzą, że nadają się tylko do zamiatania ulicy. Później okazuje się, że nie tylko odnalazły się na rynku pracy, ale też nie mają problemów przy wspinaniu się na kolejne szczeble kariery zawodowej. Mamy na swoim koncie kilkadziesiąt osób, które przychodząc do nas zupełnie w siebie nie wierzyły, a dzisiaj nie wyobrażają sobie, jak mogły żyć przed powrotem do pracy. Dla wielu z nich był to początek nowego życia.

 

– Podsumowując: Dlaczego warto wziąć udział w projekcie?
– Bo po nim wszystko się zmieni. Sama nazwa „Otwórz się na zmianę z AlterCIS” mówi, że na każdego, kto zdecyduje się do nas przyjść, czeka zmiana. Na początku bywa ona nieprzyjemna, bo wyrzuca uczestnika z jego komfortu, ale ostatecznie okazuję się, że przynosi wiele dobrego. Każdy z nich będzie miał indywidualny dostęp do specjalistów i wspólnie z nimi rozwiąże swoje problemy. Każdy z uczestników projektu stanie się uczestnikiem Centrum Integracji Społecznej AlterCIS, a co za tym idzie – zostanie ubezpieczony, otrzyma świadczenie integracyjne, a przy ponownej rejestracji w Powiatowym Urzędzie Pracy wpisany zostanie do drugiego profilu. A tu już będą przysługiwały mu staże, roboty publiczne i różne inne instrumenty, które pomagają podjąć zatrudnienie. Jest to korzyść do wyniesienia dla osób, które tego zatrudnienia jeszcze nie podejmą. Zapewnimy też posiłek a osobom spoza miasta zwrot kosztów dojazdu. Jeszcze raz wspomnę o indywidualnym podejściu do każdego uczestnika i przyjaznej atmosferze, bo to nas wyróżnia.

Jedna odpowiedź do “Zapytaliśmy… Anetę Makowską, kierownik Centrum Integracji Społecznej AlterCIS”

  1. Gość napisał(a):

    Kolejna Kasa wyrzucona w błoto! Dajcie ta Kasę dla przedsiębiorców na utworzenie miejsc pracy to zobaczy nie efekty! 3 Połowę z tej kasy że re administracja projektu czyli Adolfihee

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Abel

    Zdjęcia jakieś nie z tej manify .było ich tak d ...

  • Kolejne ełckie podwórka zmienią swój wizerunek: Gość

    Tyle lat jest bałagan na podwórku przy ul.Chopin ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Paranoja!

    Komuchy "walczą", by nie było jak za komuny..... ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Jarek

    Ta zdwojona siła, to raptem kilka starych zdziwac ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Popieram PiS

    PiS to jest potęgą! ...

  • Prawa autorskie © dm.elk.pl 2015