Ełk, ( od do )
wiatr: , wilgotność:
Zapytaliśmy Wandę Wojnowską, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 im. W. Szafera w Ełku
Nasza rozmowa

Wanda Wojnowska: Zapowiada się dobry rok. Mamy fajne dzieciaki i jesteśmy przygotowani do pracy.

 

– Nowy rok szkolny przyniósł nową rzeczywistość dla nauczycieli, uczniów i ich rodziców. Jak w tych nowościach odnalazła się społeczność ełckiej „Czwórki”?
– Przybyło nam klas, co wiąże się z utratą komfortu, jaki dzieci miały do tej pory. Mam tu na myśli dostęp do własnych sal, pracowni. Podczas układania planu priorytetem dla nas było zachowanie możliwie najwcześniejszych godzin zakończenia zajęć szkolnych. Nadal jest to godz. 15.30, a my zachowaliśmy niepełną dwuzmianowość. Jest to coraz trudniejsze, a coraz bardziej odczuwają to rodzice, szczególnie uczniów klas 7. O tym, że będzie nowa rzeczywistość oświatowa, nowy ustrój, dowiedzieliśmy się w ubiegłym roku szkolnym i w ciągu jednego roku szkolnego reforma została zrealizowana. Trzeba było w tym się odnaleźć. Wielu z nas nie wierzyło, że te zmiany wejdą w życie.

 

– Klasy 7 to chyba największa nowość?
– Nie jest to nowość dla nas, nauczycieli, bo my przerabialiśmy już różne układy ustrojowe. Jest to natomiast sytuacja, o której rodzice wiedzieli, ale która zaskoczyła ich mimo wszystko dużym zwiększeniem liczby godzin lekcyjnych, jakie obecnie mają dzieci. W tej chwili w miejsce przyrody weszły cztery przedmioty: biologia, geografia, fizyka, chemia. Każdy w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Doszedł drugi język obcy a z nim kolejne dwie godziny zajęć w tygodniu. Do tego dochodzą zajęcia realizowane w tzw. rocznym wymiarze czasu pracy, jak doradztwo zawodowe czy wychowanie do życia w rodzinie. Wychowanie do życia w rodzinie też jest pewną nowością dla rodziców dzieci z klas 4, do których w tym roku wprowadziliśmy ten przedmiot po raz pierwszy. Pojawiły się nowe przedmioty, nowe programy a wraz z nimi pojawiło się też w naszym gronie wielu nowych nauczycieli. Trudno jest wejść do szkoły, która obrosła już pewnymi tradycjami, rozwiązaniami systemowymi. Dorośli jak uczniowie muszą nagle odnaleźć się w nowych realiach Mam nadzieję, że przyjęliśmy ich, podobnie jak nowych uczniów, z dużą sympatią. Cieszymy się, że są z nami.

 

– Jak będzie wyglądał rok szkolny 2017/2018 w „Czwórce”?
– Na ten rok wyznaczyliśmy sobie priorytety, które wiążą się z rozwojem. Tak nam szczęśliwie i fajnie się zgrało, że priorytety Ministerstwa Edukacji Narodowej są spójne z tym, co wyznaczyliśmy sobie już rok temu w Programie Rozwoju. MEN kładzie duży nacisk na edukację przyrodniczo-matematyczną. My również. W porozumieniu z rodzicami postanowiliśmy prowadzić większą ilość działań, w których uczeń będzie doświadczał, eksperymentował i samodzielnie odkrywał świat. Planujemy przedsięwzięcia, które sprawdziły się u nas w ubiegłym roku w ramach Tygodnia Naukowego organizowanego w naszej szkole. Chcemy również zaproponować naszym uczniom udział w różnego rodzaju projektach badawczych. Liczymy tu na współpracę z instytucjami i ośrodkami naukowymi. W tym roku zaczynamy realizację międzynarodowego programu w ramach projektu Erasmus+. Jest to program wychowawczy, który w dosłownym tłumaczeniu brzmi: „Nękaniu nie, przyjaźni tak”. Projekt ten doskonale wpisuje się w działania związane z realizowanym programem pozytywnych wzmocnień, z uczeniem dzieci pożądanych zachowań, z wdrażaniem i budowaniem relacji koleżeńskich oraz integracji zespołów klasowych. Na te działania zamierzamy położyć nacisk. Sami też zamierzamy się uczyć. Dochodzą do nas bowiem uczniowie o rok starsi a z nimi prawdopodobnie potrzeby i problemy, których do tej pory nie doświadczaliśmy. Tutaj bardzo liczymy na pomoc naszych koleżanek i kolegów, którzy współpracują z nami pracując jednocześnie w gimnazjach.
Sam początek roku szkolnego jest bardzo trudny i bardzo pracowity. Do końca września jesteśmy zobowiązani uzgodnić z rodzicami oraz przyjąć nowy program wychowawczy i profilaktyczny. Czasu jest niedużo, więc już zaczęliśmy pracę na zebraniach i podczas spotkań z Radą Rodziców. Do 30 listopada natomiast musimy opracować i przystosować do nowego prawa Statut Szkoły, czyli taką małą, szkolną Konstytucję. Trzeba wprowadzić zapisy, których wcześniej nie było, np. szczegółowo określające działania zespołów zadaniowych, tryb powoływania tych zespołów oraz czynności nauczyciela bibliotekarza i osób zatrudnionych na innych stanowiskach w szkole.

 

– To brzmi, jak budowanie szkoły i jej społeczności od nowa.
– Tak, budujemy od nowa. Dobrze, że robimy to z bardzo fajnym zespołem uczniowskim. Dzieci, które mamy, naprawdę są dziećmi dobrze wpasowanymi w szkolne normy. Tutaj liczymy na sukces, nie startujemy z pozycji problemu. Podczas pierwszego powakacyjnego spotkania powiedziałam moim uczniom, że zaczynamy nowy rok w nowej szkole i w tym momencie już nie minister, nie władze państwowe i samorządowe, tylko my sami będziemy decydować o tym, jaka ta szkoła będzie. Dobrze jest takie momenty wykorzystywać na budowanie swojej własnej drogi, kreowanie szkoły, jakiej wszyscy bardzo byśmy chcieli. Ale żeby móc to robić, trzeba znać potrzeby i tutaj bardzo liczę na każde środowisko: na uczniów, którzy będą teraz współtworzyli Radę Szkoły, na rodziców, którzy mają oczekiwania i pewnie pomysły na to, jak może funkcjonować szkoła. Ogromnie liczę też na inicjatywę i doświadczenie kadry, którą mamy ale też na to, że nauczyciele będą mieli ambicje być liderami edukacji.

 

– Na ogólnokrajowym forum słyszy się, że reforma edukacji zadziałała, ale to jest zasługa szkół i samorządów, które nie dopuściły do katastrofy.
– Tak jest z większością zadań. Ktoś określa kierunki i jeśli wykonawcy nie odnajdą się w tej rzeczywistości, to polegnie całość. Samorządy musiały zrobić to bardzo szybko. Nasz podjął działania, na jakie mógł sobie w tym okresie pozwolić. Nadal dostajemy wsparcie w postaci np. środków finansowych na doposażenie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszystko zafunkcjonuje od razu. Nie jest tak, że wszystko zagrało. W wielu szkołach, które nie miały w sąsiedztwie gimnazjów, zabrakło bazy do nauki fizyki, chemii, geografii, biologii, ponieważ 17 lat temu takie zaplecze było likwidowane i przekazywane. My borykamy się z problemem lektur dla klasy 7. Przez lata zdążyliśmy bowiem przekazać książki, z których nasi uczniowie już nie korzystali, do innych bibliotek lub szkół. Raptem stanęliśmy w sytuacji poszukiwania tych książek. Tutaj możemy liczyć na pomoc samorządu. Otrzymaliśmy np. środki na utworzenie dodatkowej sali do pracy w grupach językowych, co zwalnia inne pracownie.

 

– Jak w tej nowej sytuacji odnajdują się rodzice uczniów Są wyrozumiali, otwarci na współpracę i wspólne poszukiwania rozwiązań?
– Widzę u nich pewne zaniepokojenie ilością godzin lekcyjnych, jaka się pojawiła. Nie są w stanie tego zmienić, ale usiłują w tym się odnaleźć. Poza nauką w szkole dzieci uczestniczą w zajęciach pozalekcyjnych. Mają język angielski, basen, tenis, różnego rodzaju aktywności w szkole muzycznej. Rodzice, przy tej dużej ilości godzin spędzonych w szkole, usiłują tak zorganizować terminarz swojego dziecka, żeby zapewnić mu nadal uczęszczanie na zajęcia i jednocześnie by nie kolidowało to z edukacją szkolną. Jest im trudno, ale próbują to zrobić i nie kierują przy tym agresji ku nam. Próbują zaakceptować rzeczywistość, w jakiej się znaleźliśmy. Na spotkaniach z wychowawcami zgłaszają to, co będzie stanowiło trzon programu wychowawczego. Zgłaszają swoje oczekiwania, budują przymierza wychowawców z rodzicami, by proces wychowawczy zaplanowany dla 8-klasowej szkoły był sensownie zorganizowany i odpowiadał potrzebom oraz problemom właściwym dla wieku uczniów, z którymi będziemy się stykać. Widzimy, że rodzice przyjmują zasady, jakie będą w szkole obowiązywać. To jest dla nas ważne. Wpisują się w szkolne kalendarze, promują poszerzenie działań, jakie mają miejsce przy dniach patrona, dopytują o swoje miejsce w szkole i co mogliby zrobić, czy bylibyśmy zainteresowani np. zorganizowaniem zajęć w ich miejscu pracy. Na rodziców możemy liczyć. To dzięki ich działaniom mamy np. poprawę bezpieczeństwa w szkole, zmienioną czasowo organizację ruchu w okolicy szkoły na czas zebrań i wydarzeń szkolnych.

 

– Mam wrażenie, że zmian wprowadzonych do edukacji najmniej obawiają się sami uczniowie.
– To jest zasługa rodziców i nauczycieli. Uczniowie są obrazem tego, co robią dorośli. My w tym wszystkim porozumiewamy się ze sobą i chyba nie ma w tym, co robimy, wielkiej nerwowości. Nie ma tu złych relacji. A jeśli my w tym się odnajdujemy, to dzieci czują się z nami bezpiecznie. Siódmoklasiści są podekscytowani, że są najstarsi w szkole. Być może na początku czuli się rozczarowani, że nie pójdą do gimnazjum, ale teraz to rozczarowanie już się zmieniło w poczucie dorosłości w szkole podstawowej.

 

– Kolejny rok z rzędu są najstarszą klasą w szkole.
– Tak jest i tak pozostanie przez najbliższe dwa lata. Będą przecierać szlak. Jak już wspomniałam wcześniej cieszę się, że ten szlak przecieram z dziećmi, które są obecnie w szkole. Zapowiada się nam dobry rok.

 

– Daje się odczuć, że jest to swego rodzaju eksperyment na żywym organizmie?
– My, nauczyciele, jesteśmy wentylem, który nie pozwala mówić o eksperymentowaniu. My jesteśmy przygotowani do pracy. Wakacje mieliśmy bardzo pracowite, bo wcześniej nie mieliśmy możliwości przygotowania swoich planów pracy, wymagań na całkiem nowe podstawy programowe, które weszły nie tylko do lasy 7., ale również 1. i 4. To było dla nas duże wyzwanie. Podstawa programowa jest świeżym dokumentem, a podręczniki do tej podstawy jeszcze świeższe. Nie wszystko do nas dotarło, nie na wszystko starczyło pieniędzy, bo subwencja przeznaczona na podręczniki zmusza nas do zakupu np. niektórych ćwiczeń. W klasie 7. nie starcza na pokrycie zapotrzebowania dla tylu przedmiotów, ile jest. Dobrze, że jesteśmy szkołą, w której technologia informacyjno-komunikacyjna stoi na dość wysokim poziomie i jeśli chodzi o wyposażenie sal – projektor znajduje się w każdej z nich. Nauczyciel, w przypadku braku materiałów, może więc korzystać z zasobów edukacyjnych, a te są coraz bogatsze i coraz atrakcyjniej przygotowywane.

 

– Czyli: Nie eksperyment, a przecieranie nowych szlaków?
– Tak. Dla nas na pewno nie jest to eksperyment. Jest to natomiast nowe doświadczenie, w którym warto znaleźć własną drogę. W ten sposób zachowamy indywidualność i będziemy bardziej przekonani do tego, co robimy, bo będzie to nasze, własne.

 

em

Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Abel

    Zdjęcia jakieś nie z tej manify .było ich tak d ...

  • Kolejne ełckie podwórka zmienią swój wizerunek: Gość

    Tyle lat jest bałagan na podwórku przy ul.Chopin ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Paranoja!

    Komuchy "walczą", by nie było jak za komuny..... ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Jarek

    Ta zdwojona siła, to raptem kilka starych zdziwac ...

  • Ełczanie wyrażą swój sprzeciw wobec rządowych planów: Popieram PiS

    PiS to jest potęgą! ...

  • Prawa autorskie © dm.elk.pl 2015